poniedziałek, 1 lipca 2013

Recenzja: Bobbi Brown Shimmer Brick



Dziś przychodzę z recenzją kultowego rozświetlacza Bobbi Brown Shimmer Brick. Jest to ręcznie wykonany produkt amrykańskiej firmy, której założycielką jest światowej sławy wizażystka Bobbi Brown. Produkt Shimmer Brick to kosmetyk o wszechstronnym zastosowaniu - do rozświetlania, konturowania, do stosowania jako róż, a nawet cień do powiek. W polskich perfumeriach (przede wszytskim Douglas) znajdziemy w regularnej sprzedaży 5 odcieni (Rose, Beige, Pink Quartz, Nectar, Bronze), można też co jakiś czas także trafić na sezonowe limitowanki. Z obserwacji na zagranicznych stronach i blogach, widzę że gama kolorystyczna jest dużo szersza, więc jeśli macie okazję przebywać za granicą to jest to dobra okazja żeby się mu lepiej przyjrzeć :).


 

Jestem posiadaczką koloru Pink Quartz i moja recenzja będzie dotyczyć właśnie tego produktu (pierwsze zdjęcie tego wpisu). I od razu muszę podkreślić, że ze zwględu na charakter tego produktu (pod każdym kątem inaczej odbija światło) ciężko jest dokładnie odwzorować jego rzeczywisty kolor. Wg mnie nawet producent sobie do końca nie poradził, ponieważ na moje oko produkt jest ciemniejszy. 

Jestem absolutną miłośniczką wszelkiego rodzaju rozświetlaczy i od prawie roku szukam takiego który by mi w 100% podpasował. Jakieś 2 lata temu rozświetlenie stało się silnym trendem w świecie makijażu i od tego czasu tych produktów zaczęło się pojawiać naprawdę wiele. Tylko w ciągu ostatniego roku próbowałam już około 12 rodzai rozświetlaczy we wszystkich możliwych formulacjach - w kremie, w sztyfcie, kulkach,  kremie (w kompakcie), w żelu, aż w końcu w kamieniu, i ta ostatnia postać według mnie najlepiej spełnia moje oczekiwania. 
Od rozświetlacza oczekuję tafli połysku bez drobinek, ale jednocześnie zależy mi żeby skóra nie wyglądała na przetłuszczoną. Shimmer Bricka obserwowałam bardzo długo i wiedziałam że jest on spełnieniem wszystkich moich zachcianek, ale cena nadal była dla mnie zaporowa. Pewnego dnia przyśniło mi się że go kupiłam (tak, powinnam się leczyć) i wiedziałam, że prędzej czy później i tak "pęknę".. Więc na co czekać :).


Moją recenzję mogę zacząć już od momentu, kiedy stanęłam przed wyborem kupna w sklepie, bowiem dotyka on o kwestię godną poruszenia na wstępie - gama kolorystyczna Bobbi Brown jest dosyć "trudna". Nie wiem jaki jest stan rynku wschodnioeropejskiego, amerykańskiego (już nie wspominając o azjatyckim), ale w Polsce wybór niby jest, a jednak go nie ma ;].  Kolory rozświetlaczy wygladają na bardzo ciemne, a róże wyglądają jak błyszczące róże do policzków, a nie rozświetlacze do twarzy! Ta cecha sprawiała, że przez pierwsze miesiące przechodziłam obok tego produktu zupełnie obojętnie i bez podjęcia swatcha, bo z definicji ciemna kolorystyka mnie nie interesuje ;). Dopiero internetowe źródła nakłoniły mnie do próby na własnej skórze..
No ale wracając do sedna - brąz za ciemny, beż za złoty, nektar i rose zbyt różowe... Czyli drogą eliminacji pozostał Pink Quartz, który pomimo PINK w nazwie, pink wcale nie jest, ale jest czymś pośrednim między złotem a różem, czyli coś najbardziej neutralnego. Swatche na ręku (akurat wtedy jak na mnie dość opalonym) wyszły okej, okazał się nie być tak ciemny, jak wydawało mi się na początku. Ofekt świetlistości? To było to :) - tafla, ale nie mokra, ani nie perłowa, ani nie drobinkowa. Czyste światło o wielowymiarowym blasku.
Kupiłam. 

Opakowanie: I trzeba przyznać że Bobbi Brown ma piękne opakowania - lubię tego typu prostotę i minimalizm, wygląda super solidnie i pięknie się prezentuje. Szokiem było dla mnie jedynie spostrzeżenie dotyczące zabezpieczenia pudru w postaci czegoś na wzór piankowatej gąbki przemysłowej. Hallo? Za taką kasę mogliby dać coś ładniejszego :/. 



Puder: Puder ma ciekawą, lekko chropowatą fakturę, a przy tym jest twardy, co stanowi ciekawe połączenie. Produkt bardzo delikatnie pyli ale nie ma mowy o ułamujących się fragmentach pudru, jak to się zdarza tańszym markom typu Inglot. Zdecydowanie jakość produktu jest bardzo solidna. Puder stanowi 5 pasków kolorów które mogę opisać jako jasny szampański róż (najjaśniejszy), ciepły czekoladowy brąz, złotoróżowy brąz, delikatny róż oraz ponownie złotoróżowy brąz Zapachu brak.

Pink Quartz w świetle dziennym

Pod odpowiednim kątem puder bardzo odbija światło.
Działanie: Niestety potwierdziła się w tym przypadku teoria, że testowanie kosmetyku w sklepie ma się nijak do efektu podczas regularnego stosowania. W sklepie zaakceptowałam trudny i dość ciemny kolor produktu jako złudny, który na twarzy wygląda w 100% naturalnie. Niestety, dla mnie rozświetlacz powinien rozświetlać (także lekko rozjaśniać), a ten produkt, nawet przy starannym wymijaniu najciemniejszej kostki, nie rozjaśnia. Latem ten efekt nie jest aż tak rażący, ale mam obawy że jesienią i zimą będzie po prostu za ciemny. Próbowałam go także  w innych zastosowaniach jakie proponuje producent - jako róż na policzki, cień do powiek i bronzer. Użycie jako cień nie przypadło mi do gustu ze względu na wysoki błysk (chociaż może komuś przypasuje wieczorową porą, ja wolę na oczach wykończenie co najwyżej frost). Jako bronzer zbyt połyskuje i ma  (dla mnie!) zbyt ciepły odcień. Jako róż też nie bardzo - wolę stosować rasowe róże. :) Dlatego niestety działanie mnie rozczarowało i to potężnie - ale nadal nie na tyle, żeby się go pozbyć - daje piękny efekt tafli (bardziej mokrej a nie tłustej), wygląda bardzo elegancko, daje możliwość stopniowania efektu (nie zrobimy sobie nim niechcący krzywdy), długo utrzymuje się na twarzy i nie migruje. Zdecydowanie bardzo elegancki efekt który był niewątpliwie kluczem do popularności tego produktu.


Cena: Za Shimmer Bricka zapłacimy w polskiej perfumerii około 219 złotych - według mnie jest to zdecydowanie zbyt dużo, ale może ze względu na jego wydajność jest to opłacalne? Zobaczymy. 

Podsumowanie: Jestem lekko rozczarowana ale nie jakością produktu (która jest naprawdę godna podziwu), ale dostępnością na polskim rynku gamy kolorystycznej. Według mnie produkty do wszystkiego częściej niż rzadziej nie sprawdzają się.  W przypadku Shimmer Bricków spotkamy się niestety z pewnego radzaju dyskryminacją, bo bardzo blade dziewczyny nic dla siebie w ofercie nie znajdą. A szkoda, bo gdyby produkt występował w kolorze bardzo jasnym, to pewnie nie musiałabym szukać dalej. A nadal szukam...
Na zakończenie oczywiście najtrudniejsza część wykonania recenzji czyli efekty na fejsie (oczywiście aby uchwycić efekt ilość produktu poszła nadmiarowa. bez podkładu, policzki wykonturowane najciemniejszym paskiem Bricka)


 Bonus: Poniżej dla zainteresowanych zamieszczam zdjęcia producenta innych dostępnych kolorów Shimmer Bricka: (1) Nectar, (2) Rose, (3) Beige, (4) Bronze

11 komentarzy:

  1. wygląda na Tobie genialnie! *.* jestem absolutnie zauroczona!
    ja miałam 2 shimmerki kiedyś, ale się pozbyłam, sama w sumie nie wiem czemu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki wielkie :) Nadal czekam na jakąś zimową limitowankę gdzie w końcu dadzą coś jaśniejszego - teraz skóra jest opalona więc wygląda to ok ale potem trzeba będzie go odstawić :(.
    PS. Bloga prowadzimy z Alą dopiero od piątku, zapraszam Cię do nas częściej bo szykuje się dużo innych recenzji :). Jesteś trochę współwinna powstaniu tego bloga bo Twoje kolekcje były dla mnie częstą inspiracją do zakupów :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że całkiem dobrze rożświetla :) Od siebie mogę polecić rewelacyjny MAC Mineralize Skinfinish Soft & Gentle ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, MACowy Soft&Gentle jest na mojej wishliście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie tego typu rozświetlacze, rozświetlaczo-róże dają za mocny efekt ale na Tobie ładnie wygląda.

      Usuń
    2. Test comment

      Usuń
  6. Testowalam z tydzien ,wscieklam sie doslownie jak podkreslil u mnie wszystkie pory,ale ja mam mega tlusta cere.
    Oddalam kolezance,na ktorej wyglada pieknie.ona ma 4 dzieci i mase nieprzespanych nocy...twierdzi,ze ten rozswietlacz uratowal jej look.faktycznie dodaje jej swiezosci i pieknie na niej wyglada...
    Ewa -Frostis,Stockholm

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale śliczna z Ciebie dziewczyna.....

    OdpowiedzUsuń
  8. Hejka mam wersje limitowana 24 karat shimmer brick kolorystyka zblizona do szampana, faktycznie pieknie rozswietla ale mam wrazenie ze to nadal jeszcze nie to. Sciskam i czytam sumiennie Wasz blog!

    OdpowiedzUsuń