piątek, 25 kwietnia 2014

GIORGIO ARMANI: Maestro Fusion Makeup vs Lasting Silk

Dziś post porównawczy dwóch podkładów od Giorgio Armani Beauty. 
Podkłady Armaniego mają upiększać i wydobywać naturalne piękno skóry, pozostając niewidzialnymi. Yes. Yes. Yes. W teorii jest idealnie, bo ja właśnie takiego efektu szukam. Już jakiś czas temu porzuciłam, ciężkie i matowe podkłady, które krzyczą z daleka "Hey, I am wearing make-up". Cerę mam daleką od doskonałości, ale po fazie smutku i zaprzeczenia, przeszłam w fazę akceptacji i używam podkładów z maksymalnie średnim kryciem.


Dlaczego zestawiam ze sobą te dwa podkłady? po pierwsze (kluczowe) tylko takie podkłady GA mam w swojej kolekcji, po drugie cel jest ten sam: skóra pełna naturalnego blasku. 

Wnikliwej o Lasting Silk możecie poczytać tutaj.

co mówi wizaż.pl?
Maestro Fusion Makeup
 to nowy wymiar podkładów. Ma być niemal niewidoczny na skórze i idealnie do niej dopasowany. Ultra cienka warstwa ma wydobyć naturalne piękno i blask skóry.
Fusion- według obietnic producenta- udoskonala naszą cerę. Nawilża przy jednoczesnym braku uczucia ciężkości. Jest rekomendowany do każdego typu cery. Nowatorstwo formuły to brak wypełniaczy i obecność pielęgnujących olei. Aplikacja ma być jeszcze bardziej precyzyjna dzięki kroplomierzowi.
Podkład występuje w ośmiu odcieniach.
Chroni przed słońcem w stopniu SPF 15. 
 Miał być wielką rewolucja makijażową, ale czy naprawdę bez niego nie da się funkcjonować, doczytacie za chwilę.
Dziewczyny z cerą skłonną do przesuszeń możecie nie czytać dalej. Maestro podkreśla najmniejszą suchą skórkę. Nawet nie wiedziałam, że suche skórki mam. Próbowałam kilku metod aplikacji i w końcu udało mi się znaleźć na to sposób. Najpierw nakładam sypki puder, a następnie Maestro. Działa!:) suchych skórek jest zdecydowanie mniej.


1. KONSYSTENCJA

Zacznę od tej kategorii, bo tu różnica jest diametralna. Lastin Silk to bardzo wodnisty i lejący podkład. Maestro ma konsystencję bardzo nieoczekiwaną, coś pomiędzy wodą a suchym olejkiem. Aplikacja jest bardzo przyjemna, daje niezwykłe uczucie komfortu na buzi. Jeśli chodzi o pipetkę, to nie przeszkadza mi jakoś bardzo, ale jednak wolę pompkę. Chociaż w przypadku tak płynnego podkładu, pompka raczej by się nie sprawdziła. 


2. KRYCIE

Krycie Lasting Silka określiłabym jako lekkie w kierunku średniego. Przy większych niedoskonałościach konieczny korektor. Maestro jest bardzo lekki, wręcz transparentny. Kryje minimalnie. Nie do końca radzi sobie nawet z zaczerwienionymi policzkami. Nie obraziłabym się za większe krycie, bo w końcu to podkład a nie krem dodający blasku. Oba nie podkreślają rozszerzonych porów (alleluja!).

3.TRWAŁOŚĆ

U mnie LS nie wytrzymuje dłużej niż 5h, dla mnie to trochę za mało jak na podkład o przedłużonej trwałości. Z Maestro jest podobnie, może nawet troszeczkę dłużej zostaje na twarzy.


4. EFEKT/WYKOŃCZENIE

Lasting Silk dodaje skórze blasku. Buzia wygląda na zdrową i wypoczętą, ale nie świecimy się jak choinka. Aramaniemu udało się dokonać rzeczy niemożliwej: skóra pełna blask przy jednoczesnym delikatnym macie. 

Wykończenie Maestro określiłabym jako pudrowo-satynowe, półtransparetne. Podkład tak stapia się ze skórą, że nawet pod lupą ciężko go zobaczyć. Cero wygląda młodziej, zdrowiej i jest rozświetlona. Niestety ze względu na niski stopień krycia polecałabym raczej dla cer z mniejszą ilością niedoskonałości. 


5. DLA KOGO?

Maestro odradzam dziewczynom z suchą skórą, bądź z tendencją do przesuszenia. Najlepiej sprawdzi się przy cerze normalnej bądź mieszanej. Zachwycone będą (szczęśliwe) posiadaczki gładkiej buzi, bez żadnych przykrych niespodzianek i przebarwień, bo Maestro "podbija" i wydobywa naturalny blask i piękno. To taka kropka nad "i". Mniej szczęśliwe posiadaczki cer problematycznych nie będą zadowolone głównie ze względu na niski stopień krycia, chociaż z korektorem powinno być OK. 

Czy warto wydać ponad 300 zł na Maestro? nie wiem co podkład musiałby robić z twarzą, żeby było warto wydać na niego 315 PLN. Chyba bym musiała zobaczyć w lustrze Alessandrę Ambrosio:) Maestro oceniam bardzo dobrze. Większość rzeczy, które obiecuje Giorgio zostaje spełniona. No może z tym nawilżeniem bym nie przesadzała, ale mimo wszystko oceniam wysoko. Według mnie to idealne rozwiązanie na lato, kiedy buzia jest ładnie opalona i nie mamy problemu z czerwienieniem się, a niedoskonałości nie są aż tak widoczne. Chyba nie ma nic ładniejszego niż skóra świecąca zdrowym blaskiem.

Który podkład jest lepszy? Trudno powiedzieć, ale chyba jednak Lasting Silk. Głównie ze względu na większe krycie. Najlepiej jest mieć oba. Maestro na lato, Lasting Silk na zimę i na dni gorszej cery. Na szczęście dzięki Alpha-H Liquid Gold i P50 takich dni mam coraz mniej:)

Jestem bardzo ciekawa jak u was sprawdziły się te podkłady. Podobno Maestro się albo kocha albo nienawidzi. Ja jak zwykle jestem po środku.

A!

16 komentarzy:

  1. Super porównanie, dzięki za wpis! Ja myślę intensywnie na tą 2jką :D Maestro testowałam wielokrotnie, mam cerę normalną w kierunku suchej i o dziwo, skórek nie podkreśla ale potraf się dziwnie zważyć po bokach czoła o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja naocznie widziałam suche skórki u 3 osób i wiele opinii w necie, ale u każdego co innego jak widać. Za taką kasę nie powinno się nic ważyć. A jak LS? Ja już powoli dobijam dna, ale raczej wrócę do Narsa Sheer Glow

      Usuń
    2. LS u mnie duuużo lepiej się prezentował!

      Usuń
  2. Po Twojej recenzji dobitnie widzę, że Maestro nie dla mnie. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej poprosić o próbkę. W ciemno nie ma co kupować

      Usuń
  3. Nie próbowałam jeszcze podkładów GA, ale może na lato się na któryś zdecyduję, bo takie lekkie krycie będzie wtedy w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw warto wziąć próbkę:) Maestro ma jeszcze puder w kompakcie

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. podkłady Giorgio Armani to już inny wymiar zajebistości:) kusi mnie, żeby kupić jakiś ciemniejszy odcień na lato, ale NARS też do mnie woła

      Usuń
  5. Miałam kiedyś próbkę Lasting Silk i jest całkiem fajny. Maestro nie znam, ale po Twojej recenzji widzę, że jest nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sprobowac maestro. Lubi zaskakiwac

      Usuń
  6. Ja mam Lasting Silk, ale nie powalił mnie na kolana, zdecydowanie wolę Nars Sheer Glow, jakoś bardziej mi się podoba na buzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lato chyba tez wroce do narsa. Chociaz maestro w jakims ciemniejszym kolorze mnie kusi. U mnie nars trzyma sie max 4h

      Usuń
  7. 3 razy tak za post :) widzę, że maestro będzie idealny na lato ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lastinga nie znam, ale Maestro kiedyś próbowałam. Okropnie mi nie pasowała konsystencja, ani efekt na buzi :/ podkreślił wszystkie sucholce i brzydko wyglądał. Nie nie nie :)

    OdpowiedzUsuń